Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niedzielny spacer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niedzielny spacer. Pokaż wszystkie posty
środa, 11 maja 2016
green point
sobota, 6 lutego 2016
tylko dla ludzi z dużym ego
Jeszcze mieszkając w Krakowie weekendy spędzaliśmy w górach. Beskid Niski, czasem wypad w Bieszczady. Tam było życie! Bułka i pomidor, oranżada w szklanej butelce ze sklepu, butelka mleka od gospodarza, prawdziwy twaróg. Bywaliśmy też nad morzem i nie wiem dlaczego, ale myślałem wtedy, że mieszkanie nad Bałtykiem, czy innego rodzaju dużą wodą musi być cholernie nudne. Może trochę przesadzam, ale przecież ile się można gapić we wodę? D. z góralską, gorącą krwią, ja też pochodzenia raczej górskiego niż nizinnego, więc nawet nie musieliśmy o tym rozmawiać. Raz wystarczyło, że ustaliliśmy - chyba byśmy umarli z nudy, gdyby ktoś nam kazał żyć na równinie, co gorsza nad brzegiem jakiegoś morza.
sobota, 19 grudnia 2015
w dół do wodospadu
Labels:
Australia,
far from Sydney,
las,
lato,
national parks,
natura,
niedzielny spacer,
NSW,
przyroda,
Royal National Park,
walk,
wildlife,
Winifred Falls,
wodospad
Subskrybuj:
Posty (Atom)


