Kiedy się mieszka w Australii a Ocean nie skąpi pomysłów to przychodzą mi do głowy różne sposoby korzystania z jego uroków. Do tej pory tylko wędkowałem - z fatalnym skutkiem, bowiem za każdym razem przekonywałem D., że tym razem na pewno coś złowię. Wracałem z pustymi rękami. Wreszcie po dwóch latach porażek moja wędkarska karta losu się odwróciła. Na dwa dni zaledwie. Potrzebujemy zajęcia które pochłonie nas wspólnie - pomyślałem wtedy. Jest pewien sport wodny, który wiąże się z podróżami, jest dość ekstremalny i bardzo piękny, a o którym D. marzyła skrycie od dawna. Jest tylko jedna podstawowa kwestia - trzeba być za pan brat z nie zawsze ciepłą wodą.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą las. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą las. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 4 kwietnia 2016
sobota, 19 grudnia 2015
w dół do wodospadu
Labels:
Australia,
far from Sydney,
las,
lato,
national parks,
natura,
niedzielny spacer,
NSW,
przyroda,
Royal National Park,
walk,
wildlife,
Winifred Falls,
wodospad
środa, 21 października 2015
to nie było w planie
Długie weekendy w Australii przypominają nieco małe, skondensowane wakacje. To tylko kilka dni na naładowanie akumulatorów więc trzeba bardzo rozważnie wybrać destynację. Z naszej mapy wynikało, że kolej na dolinę kangurów (Kangaroo Valley). Znów ekscytacja podczas planowania trasy - tylko 150 km na południe od Sydney. Po kilku godzinach jazdy, zupełnie bez pośpiechu, dotarliśmy na miejsce.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


