Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sydney. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sydney. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 marca 2016

wieczorem pięknie


Chyba się starzeję, albo widziałem już dużo. Raczej to pierwsze, bo wiem jak dużo jest jeszcze do zobaczenia. Więc czasem wszystko mi się miesza. Nazwy, obrazy, konteksty, terminy. Ale są takie miejsca, co zapierają dech w piersiach tak wyraźnie, że bez większego wysiłku mogę przywołać te wspomnienia. Lubimy też wracać do tych samych miejsc, ale innymi drogami, o innej porze dnia, czasem w inny sposób. Zabawne, jak wtedy bardzo zmienia się postrzeganie.

niedziela, 9 sierpnia 2015

w tłumie


Był taki film Kutza o facecie, który przechodził ulicami na Śląsku i dał się porwać przez protestujący tłum. Później miał przez to trochę kłopotów. Nam się dziś zdarzyło coś bardzo podobnego, z tym, że na ulicach Sydney. 

czwartek, 30 lipca 2015

Zimowy spacer


To taka nasza mała tradycja. Kiedy zima nam już doskwiera i nie możemy się doczekać gorącego, australijskiego lata, biegniemy na plażę zobaczyć jak tam się sprawy mają. Chyba już tak pozostanie, że dopóki będziemy tu mieszkali, to nie będziemy mogli się nadziwić. Wciąż się nie możemy nadziwić. No bo jak to tak, słońce, piasek i plaża, zimą?

sobota, 18 października 2014

into the ocean...


"Tomorrow I go with you, there's this coastal walk and this beautiful cemetery over the Ocean.
I wants to see it at 7am!
You'll leave me there alone! - said D. - ....and after my walk, we can meet on Tamarama beach" - her favorite in Sydney.
so we did!

piątek, 10 października 2014

returns...


Love to back to places that we started something.
It's time to present you two national parks walks that we've had almost two years ago. Two years that changed our lives...

wtorek, 16 września 2014

wind and kites.... to celebrate the start of spring


Nie przepadamy za festiwalami w wielkim mieście. Festiwal to tłumy, przepychanki i hałas. Bardziej od hałasu wolimy spokój, bardziej od tłumów własne towarzystwo.

środa, 23 lipca 2014

.... one for me (part II)


... Do drugiego wybrzeża prowadzi ścieżka przez las. U podnóża polana i łąka z kwiatami, kolorem przypominającymi maki. Ulubione kwiaty D. Ląd, który dociera do oceanu to stroma skarpa. Siadamy na skale i jak szaleni wgapiamy się w następujący zachód słońca.

wtorek, 22 lipca 2014

one for you.. (part I)


Wystarczy wyjechać 40 km za miasto by zobaczyć dwa całkiem inne wybrzeża. Od siebie oddalone o niecałe 10 km.
Jedno piaszczyste, typowo nadmorskie, wietrzne. Pełne mew i krabów. O bogactwie ryb świadczy tabliczka na moście i rybak, który co chwila wyciąga jakiś głębinowy okaz.
Popołudniowe słońce wygląda tu obłędnie. Zasiadamy na chwile na kawałku trawy. D. wyciąga termos i toblerone.
Jest pięknie, ale czujemy niedosyt.

wtorek, 10 czerwca 2014

Now you're in Sydney, concrete jungle where....


Wiecie, że nie pokazywaliśmy Wam jeszcze sydnejowskiego centrum! Pokazywaliśmy Wam już naszą dzielnicę w której mieszkamy. Pokazywaliśmy Wam jak wygląda ostatni weekend zimy na jednej z podmiejskich plaż. Miejskie trasy spacerowe: na przykład tutaj albo tutaj. Miejsce, gdzie po raz pierwszy lądował kapitan Cook ze swoją ekipą. Pokazywaliśmy Wam nawet jak wygląda niebo nad Sydney, pewnego dnia... ale żeby samego 'center' (do którego mamy 4 km, co daje 45 minut pieszo, 25 min na rowerze...) to nie, nic.
Opera, Darling Harbour, The Rocks, Sydney Harbour Bridge, wieżowce CBD.... zapraszamy na spacer po mieście.

poniedziałek, 17 marca 2014

Wild life and the City


To miała być wycieczka do ZOO.
Podobno w Sydney jest piękne ZOO.
Podobno!
Zwierzęta z buszu, lasów, pustyń i Oceanów....
Udają sąsiadów.
Turyści przychodzą, stoją w długiej kolejce, płacą za bilet, dostają mapkę, podziwiają, zwiedzają, robią zdjęcia, czytają tabliczki, dzieci hałasują, jedzą popcorn lub żelki.
Tłok, tłok, tłok, fabryka.
Odwróciliśmy się od bramy wejściowej i weszliśmy w gąszcz.
Więc pod ZOO-em sobie tylko parknęliśmy i poszliśmy pieszo.

niedziela, 22 grudnia 2013

The landing place of Captan Cook


Dotarliśmy do tego miejsca jakieś dwa i pół wieku po wielkim człowieku. Tu, na niezbadanej jeszcze australijskiej ziemi, po raz pierwszy stopę postawił kapitan James Cook. Wiedziałem dlaczego wybrał to miejsce do lądowania. Łagodna linia brzegowa i bujna roślinność zachęcały do zejścia na ląd.

wtorek, 29 października 2013

Niebo nad Sydney


D. schowała się w domu i z niepokojem wyglądała, kiedy wrócę. Ona tak bardzo boi się burzy. Tymczasem ja, kilkanaście przecznic dalej, podekscytowany spoglądałem w niebo. Jakaś dziwna zawiesina oblepiała twarze niespokojnych przechodniów. Słońce zniknęło za różowo-purpurową mgiełką. Znam ten zapach. Już wiem! Taka sama woń otwierała każdy gorący i pełen kurzu wieczór w Manili.

niedziela, 10 lutego 2013

Nasze nowe miejsce...


Po azjatyckiej tułaczce znaleźliśmy miejsce, w którym postanowiliśmy zamieszkać. Granica Marrickville i Newtown w Sydney. Okolica znana jest w całym mieście z prężnie działających  lokalnych ruchów i towarzystw obywatelskich.