Stoję z D. w samym środku niczego. Dojechanie tutaj, czyli do centrum kontynentu i pustyni zarazem chyba było naszym niewypowiedzianym marzeniem. Na horyzoncie jeden punkt, który przyciąga uwagę. To miejsce oddalone o kilkadziesiąt kilometrów, gdzie zbiegają się linie drogi. Cicho i spokojnie, jakby ktoś nacisnął pauzę. Wieczną pauzę. Jest jak w Discovery Channel, z tym, że nikt nas nie ogląda. Nie mam też pilota w ręku, nie zmienię kanału jak mi się znudzi...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Great Ocean Road. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Great Ocean Road. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 21 marca 2016
wtorek, 26 lutego 2013
Chodź do mnie
Adelajda. Po chodnikach snują się emeryci, młodzi w parkach jedzą lunch. Nikt nie pędzi przed siebie. Z sennej Adelajdy ruszyliśmy na wschód, by wjechać na jedną z najbardziej popularnych tras w Australii - Great Ocean Road. Noc postanowiliśmy spędzić u wrót stanu Victoria, w niewielkim miasteczku drwali i rolników - Mt Gambier. Pierwsze kilometry w nowym stanie zaskoczyły nas niższą temperaturą. Jeszcze kilkadziesiąt godzin temu zmagaliśmy się z upałem tuż po przebudzeniu. Teraz rześki poranek, ostre promienie Słońca i hektary lasów iglastych sprawiły, że w oku zakręciła się łza tęsknoty za Polską.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

