Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą national parks. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą national parks. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 grudnia 2018

ucieczka z Sydney


Już dawno nie uciekaliśmy z miasta daleko. Codzienność trzymała nas w uścisku na tyle długo, że nie wahaliśmy się z odpowiedzią na zaproszenie do wspólnego wyjazdu do Jervis Bay z przyjaciółmi. Zaproszenie było nieco spontaniczne, czyli takie, jak lubimy najbardziej.

sobota, 27 stycznia 2018

Gwiazdy w butach


To jedno z miejsc, do którego zawsze będziemy chętnie wracać. Tym razem po raz pierwszy pojechalimy tam we troje. Magiczny las okazał się bardziej magiczny niż wcześniej, a najlepsza na świecie plaża, była świetnym miejscem na Wigilię wśród piasku i skał. 

środa, 12 kwietnia 2017

wydeptany


Już kiedyś, wybraliśmy się na tę plażę. >> Wtedy jednak, wybraliśmy szlak prawie nieuczęszczany. Dziki, zarośnięty, piękny, wtedy pogoda nie zbyt dopisywała, a D. była w czwartym miesiącu ciąży.

sobota, 30 kwietnia 2016

magic forest


Dawno, dawno temu, za górami, za lasami, wybraliśmy się na zwiedzanie kolejnych południowych części stanu NSW. Miała to być przyjemna wycieczka. Przerodziła się w baśniową wyprawę, podczas której wyobraźnia szła o kilka kroków przed nami.

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

a na końcu była wyspa...


Kiedy się mieszka w Australii a Ocean nie skąpi pomysłów to przychodzą mi do głowy różne sposoby korzystania z jego uroków. Do tej pory tylko wędkowałem - z fatalnym skutkiem, bowiem za każdym razem przekonywałem D., że tym razem na pewno coś złowię. Wracałem z pustymi rękami. Wreszcie po dwóch latach porażek moja wędkarska karta losu się odwróciła. Na dwa dni zaledwie. Potrzebujemy zajęcia które pochłonie nas wspólnie - pomyślałem wtedy. Jest pewien sport wodny, który wiąże się z podróżami, jest dość ekstremalny i bardzo piękny, a o którym D. marzyła skrycie od dawna. Jest tylko jedna podstawowa kwestia - trzeba być za pan brat z nie zawsze ciepłą wodą.

poniedziałek, 29 lutego 2016

Droga na Perelandrę


Każdy szanujący się facet-podróżnik powinien umieć czytać mapę, by później zaimponować kobiecie, że wie gdzie, co i jak. Tak więc kilka godzin przed wyruszeniem w dół wybrzeża, na południe (w Australii to kierunek gdzie jest raczej zimniej) przeanalizowałem mapy, drogi dojazdu i zdjęcia satelitarne. Naszym okiem znajduje się tam miejsce, które może być wpisane na travelnautową listę najpiękniejszych miejsc do zobaczenia w Australii w 2016.

sobota, 6 lutego 2016

tylko dla ludzi z dużym ego


Jeszcze mieszkając w Krakowie weekendy spędzaliśmy w górach. Beskid Niski, czasem wypad w Bieszczady. Tam było życie! Bułka i pomidor, oranżada w szklanej butelce ze sklepu, butelka mleka od gospodarza, prawdziwy twaróg. Bywaliśmy też nad morzem i nie wiem dlaczego, ale myślałem wtedy, że mieszkanie nad Bałtykiem, czy innego rodzaju dużą wodą musi być cholernie nudne. Może trochę przesadzam, ale przecież ile się można gapić we wodę? D. z góralską, gorącą krwią, ja też pochodzenia raczej górskiego niż nizinnego, więc nawet nie musieliśmy o tym rozmawiać. Raz wystarczyło, że ustaliliśmy - chyba byśmy umarli z nudy, gdyby ktoś nam kazał żyć na równinie, co gorsza nad brzegiem jakiegoś morza.

poniedziałek, 28 grudnia 2015

biegniemy bez butów



Tegoroczne święta w drodze. Taka już nasza tradycja, żeby uciec choć na chwilę daleko od wielkiego potwora i zaszyć się głęboko w naturze. D. znów wybrała bezbłędnie miejsce. Niby niedaleko, bo zaledwie kilka godzin od Sydney, ale z pewnością można się poczuć jakby w innym świecie.
Całkiem niedawno zostaliśmy przepytani przez zaprzyjaźniony portal podróżniczy o to, jak spędzamy święta. W święta szukamy spokoju, ciszy. Uciekamy od miasta. Poszukujemy pustyni. Poszukujemy natury i jej odgłosów. Czystości treści, jasności myśli i najbardziej naturalną formę jaką można sobie wyobrazić. Poszukujemy miejsca surowego, pięknego i niebezpiecznego zarazem.

sobota, 19 grudnia 2015

w dół do wodospadu


Tak się składa, że mieszkamy zaledwie 30 km od parku narodowego. Bardzo zalesionego, skalistego, z gigantycznymi paprociami i olbrzymimi eukaliptusami, co latem zrzucają korę! W dziwnym i pięknym kraju mieszkaliśmy, w dziwnym i pięknym kraju mieszkamy teraz....

środa, 21 października 2015

to nie było w planie


Długie weekendy w Australii przypominają nieco małe, skondensowane wakacje. To tylko kilka dni na naładowanie akumulatorów więc trzeba bardzo rozważnie wybrać destynację. Z naszej mapy wynikało, że kolej na dolinę kangurów (Kangaroo Valley). Znów ekscytacja podczas planowania trasy - tylko 150 km na południe od Sydney. Po kilku godzinach jazdy, zupełnie bez pośpiechu, dotarliśmy na miejsce. 

środa, 7 października 2015

Tajna plaża fanów natury


Najczęściej to, co jest piękne, jest ukryte. Tak jest też w przypadku tej plaży*. Miejsce to upodobali sobie szczególnie golasy z okolic Sydney, którzy lubują się w przechadzkach po kamienistym brzegu w najbardziej naturalnym odzieniu jakie jest możliwe. Nie, żebyśmy mieli ochotę paradować razem z nimi. Raczej nam do tego daleko, ale gdzieś przeczytaliśmy, że ta plaża jest wyjątkowa z nieco wymagającym dostępem - postanowiliśmy spróbować.

środa, 21 stycznia 2015

my też nie wiedzieliśmy.........


Oto pierwszy dzień naszego powrotu w kierunku Sydney. Nigdy nie wracamy tą samą drogą, więc spodziewaliśmy się, że zobaczymy zupełnie różny krajobraz od pustynnych równin centralnego Queensland.

środa, 14 stycznia 2015

opowieść wigilijna, stary człowiek i morze....


Wczesnym wieczorem, dzień przed Wigilią, wjechaliśmy do miasteczka Airlie Beach. Stąd następnego dnia mieliśmy wyruszyć na wyspy, na których planowaliśmy spędzić święta - tuż przy Great Reef Barrier. W Airlie Beach pozostało nam tylko znaleźć łódź, która nas tam jutro, z samego rana dostarczy.

piątek, 9 stycznia 2015

Tylko pustka i.... miliardy jasnych gwiazd.

Expedition National Park

Witaj Queensland! Dziś jest ten cudowny dzień w naszej karierze podróżników, w którym odwiedzimy kolejny stan Australii. Nie tylko go odwiedzimy, ale jak się później okaże, który da nam w kość bardzo porządnie. Jest początek tygodnia, poniedziałek, 22 grudnia, drugi dzień naszej świątecznej podróży, którą w sumie będziemy realizować przez dwa kolejne tygodnie.

niedziela, 4 stycznia 2015

Mt Kaputar... jeszcze chwila i przekroczymy stan.


Wreszcie ruszyliśmy. Kto normalny wstaje o 5 rano w niedzielę? Chyba tylko my. Trasa dość ambitna, bo 4500 km, a dziś do pokonania pierwsze 600. Kierunek północ.

niedziela, 30 listopada 2014

Najfajniejsze plaże to, te ukryte!


Rzeczywistość wciągnęła nas z butami. Nawet nie zauważyliśmy, jak bardzo. Dlatego też szybkie hasło przed weekendem rozpaliło nasze głowy na nowo. A może kierunek Jervis Bay?

piątek, 10 października 2014

returns...


Love to back to places that we started something.
It's time to present you two national parks walks that we've had almost two years ago. Two years that changed our lives...

środa, 23 lipca 2014

.... one for me (part II)


... Do drugiego wybrzeża prowadzi ścieżka przez las. U podnóża polana i łąka z kwiatami, kolorem przypominającymi maki. Ulubione kwiaty D. Ląd, który dociera do oceanu to stroma skarpa. Siadamy na skale i jak szaleni wgapiamy się w następujący zachód słońca.

wtorek, 22 lipca 2014

one for you.. (part I)


Wystarczy wyjechać 40 km za miasto by zobaczyć dwa całkiem inne wybrzeża. Od siebie oddalone o niecałe 10 km.
Jedno piaszczyste, typowo nadmorskie, wietrzne. Pełne mew i krabów. O bogactwie ryb świadczy tabliczka na moście i rybak, który co chwila wyciąga jakiś głębinowy okaz.
Popołudniowe słońce wygląda tu obłędnie. Zasiadamy na chwile na kawałku trawy. D. wyciąga termos i toblerone.
Jest pięknie, ale czujemy niedosyt.

środa, 9 lipca 2014

Baw Baw, czyli skok do innego stanu


Lubimy sobie czasem przekroczyć granicę.
Czasem granicę własnych słabości, własnych ograniczeń, wymierzonych celów...
Lubimy czasem przekraczać granice bardziej dosłownie... Granice własnego świata, granice państw, kontynentów, czy tutaj w Australii, najzwyczajniej w świecie granice stanu NSW.
Lubimy "wyskoczyć" czasem do stanu Victoria. Florą tak bardzo przypominającego świętokrzyskie lasy, pełne grzybów. W powietrzu unosi się zapach leśnego mchu...