Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą travel with kids. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą travel with kids. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 września 2024

Kostka białej czekolady


Ta historia ma swój czekoladowy początek. Nie chodzi o taką zwykłą, mleczną czekoladę, lub ciemną z orzechami, ale o białą właśnie! Filozofom sprzed wieków, by się nie przyśnił ten sen, w którym pamięć trzylatka o białej czekoladzie mogłaby sięgnąć granic jego własnego bytu, gdyby tylko zechciał. A tak się właśnie stało. W Tongariro.   

poniedziałek, 17 grudnia 2018

ucieczka z Sydney


Już dawno nie uciekaliśmy z miasta daleko. Codzienność trzymała nas w uścisku na tyle długo, że nie wahaliśmy się z odpowiedzią na zaproszenie do wspólnego wyjazdu do Jervis Bay z przyjaciółmi. Zaproszenie było nieco spontaniczne, czyli takie, jak lubimy najbardziej.

wtorek, 1 maja 2018

niebieski basen i lodowiec


Wciąż pijani zapachem powietrza, mieszaniną wilgoci, mchu z mroźną bryzą wodospadu wyszliśmy ze szlaku na parking. Chwilę nam zajęło, zanim z powrotem odnaleźliśmy się w przestrzeni. Wtem podjechał samochód. Za kierownicą chłopak, z boku siedzi dziewczyna. - Byliście zobaczyć Blue Pool? - Byliśmy. - Opłaca się parkować tu samochód, by iść go zobaczyć?- zapytała.

środa, 4 kwietnia 2018

Jeziorko? Jeziorko?


Napięty plan i kilometry do przejechania tego dnia sprawiały, że podczas pierwszych kilkunastu godzin na południowej wyspie nie zobaczyliśmy nic, poza drogą i przesuwającymi się obrazami w szybach samochodu. Oby tylko dotrzeć do miejscowości, przeorganizować się i ruszyć dalej. Mała kosmitka jak na razie jest pod wrażeniem. Ciekawie przysłuchuje się naszym rozmowom i obserwuje jak studiujemy mapę. Tego ranka nauczyła się nowego słowa, w zdrobnieniu: jeziorko. Jeszcze nie wie, co ono oznacza, jeszcze nigdy nie była nad polodowcowym jeziorem...

sobota, 24 marca 2018

to piękne miejsce na dom


Zgubiliśmy się w dniu, w którym się poznaliśmy. Od tamtej pory lubimy się gubić wspólnie, a najbardziej w fajnych miejscach...
Ostatni dzień na południowej wyspie był chyba jednym z najintensywniejszych podczas naszej wyprawy. Późnym popołudniem zaczęliśmy myśleć o powrocie w kierunku Christchurch. Jak do tej pory GPS spisywał się nieźle a w schowku mapa była dodatkowym zabezpieczeniem. Wybraliśmy więc nieco dłuższą trasę z mapy, która przebiegała szczytami pobliskich gór. Jednak żadne z nas nie pomyślało, by sprawdzić czy trasa jest odpowiednia dla niewielkiego samochodu osobowego, którym podróżowaliśmy.